Zdrobnienia

1 03 2008

Rodacy mają dziwną manię do stosowania zdrobnień w mowie. Jakiś czas temu kupowałem na śniadanie “Serek wiejski” - to nazwa orginalna jest OK bo małe opakowanie itp.
No ale w trakcie transakcji w sklepie [fajnie brzmi >transakcja< jak handelek narkotykami he he ;-) ] zmieniły się kasjerki i jedna [ta odchodząca] mówi do drugiej “SERECZEK już nabiłam” Wymiękłem. Nienawidzę zdrobnień. Wszyscy kupują “chlebek” , “bułeczki”.  Na swój pogrzeb pojadą “karawanikiem w trumience” .

Skąd to zamiłowanie do zdrobnień?